Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)
9 09 2010Dokładnie - szukam wspólnika, nie osoby towarzyszącej. Dlaczego ? Bo będzie trzeba dać całkiem duże pieniądze za wyjazd a w związku z tym - znaleźć po drodze krótkotrwałą pracę. Nie będą to więc wyłącznie wakacje, więc głupio by mi było poszukiwać towarzysza do podróży a potem zapędzać go np. na plantację ryżu, żebyśmy mieli za co wrócić. Ja natomiast ze swojej strony nie posiadam tak wielu pieniędzy, żeby pojechać i wrócić wyłącznie na swojej gotówce, którą teraz posiadam.
Szukam wspólnika, który będzie odznaczał się wysoką kulturą osobistą, odpowiedzialnością, odwagą i wytrzymałością w fizycznej pracy. Osoby, która posiada dużo czasu, nie boi się ryzyka i nie jest przy tym psychopatyczny (tak - tutaj piję do mojej ubiegłorocznej współtowarzyszki, którą musiałem pozostawić w Nepalu i ratować się ucieczką).
Szukam wspólnika, który nie podda się w połowie drogi i nie ucieknie mówiąc, że tak naprawdę to wolałby spędzić ten czas w pięcogwiazdkowym hotelu. Albo rozpocznie pracę a następnego dnia ucieknie.
O jakiej zaś pracy myślę ? Każdej, którą da się podłapać dorywczo w Japonii. Będzie to więc raczej na pewno praca fizyczna. Pewnie w mieście przy dawaniu ulotek, ale w to raczej wątpię. Po pierwsze - płacą za to dramatycznie mało a po drugie - preferują kogoś płynnie posługującego się japońskim, żeby odpowiadał na pytania zainteresowanych osób. Łatwiej będzie o pracę na plantacjach. Praca fizyczna nie potrzebuje znajomości języka - co najwyżej angielskiego do negocjacji stawek i warunków. Nie musisz gadać z ryżem, żeby go zrywać
Inną pracą jest praca w kuchni, lecz ja już tak pracowałem i nie zamierzam - nie ścierpię ani przez 5 minut znowu tego słonawego zapachu wegetariańskiego sushi ani tym bardziej zdechłej ryby. O innych barach nawet nie mówię - po co naruszać co wrażliwsze żołądki czytających..
Jadę tam pod koniec tego roku, jest więc czas by się zadeklarować. Najlepiej przed końcem września, ale czekam również w październiku. Od listopada rozpoczynam zbierać ekwipunek.
Aha-bilet mam z osobą towarzyszącą. Można skorzystać lub nie, nic się nie stanie. W ogóle cały pomysł na wyjazd wziął się stąd, że dostałem bilet w jedną stronę z osobą towarzyszącą za 50% ceny. Za powrót trzeba zapłacić już całość, a mnie ledwie wystarczyło na tę połowę, dlatego zrezygnowałem. Trzeba będzie kupować na miejscu.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany - odpiszcie lub zadzeońcie.
Kategorie : Bez kategorii, Finanse, Firmy, Usługi
